czwartek, 24 września 2015

On i ja! :)

On i ja! :)
Jest taki czas kiedy go nie ma. I kobieta to docenia, skupiona jest na innych aspektach, że nawet nie zwraca na to uwagi. Po 9 miesiącach przerwy, połogu i takich tam, mamy szanse cieszyć się tym stanem. Stanem równowagi.
Nasze hormonowe wzloty i upadki w końcu się stabilizują. Mamy już plan dnia i znamy całą masę sztuczek, czary mary i innych takich na dolegliwości dziecka. Nasze hormonowe love sprawiło, że mamy już swoje stado innych wspierających matek. Znamy nazwy etapów dzieci i jesteśmy skarbnica wiedzy na tematy okołodzieciowe. Pojęliśmy sztukę OŚMIORNICOWANIA i potrafimy wykonywać wiele zadań w jednym czasie. Jest miło i wspaniale. Jest nieprzeciętnie wspaniale.

Aż nagle wszystko robi JEB ! 
Bo wrócił.
On.
Nie muszę nawet patrzeć w kalendarzyk.

Dzień 1: wściekła na wszystko!
Dzień 2: wkurw…na maksa!
Dzień 4, 5,6: ON JEST *** Z KIM JA SIĘ ZWIAZAŁAM!?
Dzień 7: O ile energii , zróbmy coś! Przeniesiemy te góry  tam!
Dzień 8,9,10: Nuda nic się nie dzieje !
Dzień 11: On jest taki WSPANIAŁY! Dobrze, że się z nim związałam!
Dzień 12: Jakie to wzruszające, ten kwiat  tak pięknie rośnie!
Dzień 13: Łeee jak można być tak okrutnym, przecież nie można tak po prostu wyrzucić opakowania po szamponie, on mył główkę naszych dzieci łeeee.
Dzień 14: Nuda
Dzień 15: A na ch..te puste opakowania po szamponie?!
Dzień 16: Syf tu taki! 
Dzień 17: ON jak zwykle nic nie robi!?! Po co mi On w ogóle?
Dzień 18: AAAA zaraz oszaleje!
Dzień 19: Boszszee ta czekolada jest najlepsza, ona jedyna mnie rozumie!
Dzień 20: JESTEM GRUBA! Po co jadłam te czekoladę! Nigdy więcej! Moje stopy, ręce! Moje wszystko! Jakie wielkie! NAJGORZEJ!
Dzień 21: Smutna i zła!
Dzień 22: Niech ON przytula! Tak Go potrzebuje!
Dzień 23: ON JAK ZWYKLE NIE KUMA! Ile można?! Ciągle to samo!
Dzień 24,25,26: Nie jest źle. Nie ma nudy
Dzień 27,28: Tyle energii! Dom taki czysty, włosy tak piękne! Oczy tak błyszczą!
             A potem już tylko…eh nie mam siły tak się narobiłam. Boli mnie brzuszek…
TAK ! Jestem cyklem miesiączkowym :)
I co Kochanie mówisz, że ciężko ze mną wytrzymać?
To weź to ogarnij :)


Źródło

czwartek, 11 czerwca 2015

O!

O!
Bo Matka Natura Ssie…
Zmykasz oczy by przetrwać pierwszy i kolejny skurcz. Zaciskasz zęby, żeby przetrwać pierwsze karmienie. Błądzisz jak w labiryncie. Mieszasz się, nie wiesz, co zrobić. Kogo słuchać, a kogo nie. Pijesz herbaty na laktacje, potem ich nienawidzisz, bo dziecko płacze. Kołyszesz, potem płaczesz, że ciężkie i nie masz siły. Ciągle coś nie tak. Hormony szaleją, Ty szalejesz. Twoje ciało się zmienia. Zmieniasz się Ty. Wszystko jest inaczej niż na filmach! To ten brzuch nie znika w godzinę po?
 Rzeczywistość potrafi dać mocno w ryj.  I nie ważne czy to pierwsze czy kolejne dziecko. Przyjdzie dzień, w którym pomyślisz sobie, „ po co to wszystko?” Czemu natura zwyczajnie nie pozwoli nam się cieszyć nowym stanem?
 Mija rok, a ja mam niedosyt. Mam jakieś wrażenie, że nie zdążyłam się nacieszyć. Małymi raczkami, nóżkami. Że tak szybko to mija. Z pierwszych tygodni zostaje ból piersi, płacz dziecka i niewyspanie. Rok to za mało. Za dużo emocji w tak krótkim czasie, że brakuje miejsca na luz i świadome szczęście. Bo jak ogarniesz baby blues, jak wszystko się ułoży i nawet ten układ trawienny się ogarnie. To przyjdzie skok rozwojowy i zęby.
Trzymam swoje roczne dziecko na rękach i ja się pytam, po co to wszystko? Nie może być tak od razu? Po co były te stresy, zamartwianie, pretensje , niewyspanie, zmęczenie, rozdrażnienie - Te hormonowe duperele .
Dzisiaj jest wolniej.  Zatrzymuje się by zapisać najmocniej te chwile. Nie jest łatwiej- jest świadomiej. Patrzę jak sobie stopy mierzą we dwie. Jak oczy im błyszczą. Jak jedna wskakuje za łóżko i macha ręką, żeby druga ją wyciągnęła. Jak przez 5 minut kręcą obie głowami „nieee” i „taaak”. Jak wrzeszczą na siebie, a potem się tulą. Jak razem śpią. Rok minął. A ja dopiero teraz mam czas nacieszyć się tym. Choć dni są różne, dotarłam do tego punktu, co kiedyś gdy Lili miała dziewięć miesięcy i uświadomiłam sobie, że już wystarczy zamartwiania, a czas cieszyć się każda lepszą chwilą, a słabsze dni zwyczajnie przetrwać. W którym motto: „ Kocham to życie, jakie mam. Nie to z wczoraj, nie z jutra. Tylko to dziś!” celnie oddaje mój aktualny stan.
 Nie dajcie się ! Znajdźcie spokój i radość w sobie, najszybciej jak się da!

Słonecznych dni! 
źródło

   

niedziela, 12 kwietnia 2015

Taki dzień :)

Taki dzień :)

JaMama!
Na jej twarz pada jasne światło dnia. Kołdra otula jak powinna. Jeszcze przez chwilę zanim rozstanie się ze snem. Miły sen przerywa jednak poranne „ Mamma!  Mamma!”
- Ciii śpij. Ja się nimi zajmę. Śpij dalej kochanie.
Poprawia kołdrę, jednym uchem słyszy, że dobrze się bawią. Pozwala sobie na jeszcze chwilę marzeń sennych.
- Pobudka, dzień dobry! Śniadanie czeka! Przygotowaliśmy specjalnie dla mojej cudnej żonki i wspaniałej mamusi.
Na stole zdrowe śniadanie. Dzieci ubrane. W wazonie Świeży kwiat.
Miły rodzinny spacer. Dzieci nie uciapały się lodami. Nic nie trzeba mówić. Wszystko jest tam gdzie powinno. A w lodówce przygotowałem obiady na cały tydzień.Pięknie!

Źródło


No a koło Radomia podobno widzieli UFO! Także co jutro na obiad? !Bo budzik o 6:30 !

Słońca na kolejne dni! 
Pozdrawiamy!






sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdawajka!

Hej !
Na naszym profilu FB rozdawajka !
Zapraszam!
ROZDAWAJKA!

A dla tych co nie mają FB mogą zostawić komentarz pod tym postem!

piątek, 27 marca 2015

MiSZcz zabaw i przepis na Ekspresstort

MiSZcz zabaw i przepis na Ekspresstort
Muszę Wam coś powiedzieć..
Pewnie pomyślicie sobie, że jestem Pier…ta! W sumie nawet się nie obrażę, gdyż sama uważam, że coś jest ze mną nie tak :) Zatem, jakiś czas temu wymyśliłam zabawę w Magika, i nie jest to zabawa z mężem i magiczną różdżką. Choć pewnie świntuszki już myśleliście :P 
źródło
To zabawa, w której dziecko grzecznie siedzi na widowni i podziwia moje wygłupy. A ja za pomocą magicznej peleryny czaruje przedmioty. Koniecznie musi wtedy nakryć się peleryną – niewidką. Czasem mąż gasi i zapala światło…wtedy jest wielkie WOW bo mama umie gasić i zapalać światło wzrokiem.  Zamieniam klocka w lalkę, lalkę w słonia, słonia w skarpetę…oczywiście zawsze używając magicznych zaklęć . No i wszystko byłoby spoko, gdy nie fakt, że czarować nie umiem, a nasza 3latka nie chce przyjąć tego do wiadomości. Czytaj jest przekonana, że posiadam „Magiczne właściwości”  i tak od kilku dni, gdy znów się dałam namówić na te zabawę, mam „ Mamo-Magiku teraz poproszę dużego kucyka!” „ No śmiało! Czaruj!” 

Też tak macie? Powiedzcie, że tak :)


I mam  jeszcze dla Was przepis, idealny dla rodziców i studentów:) 


Urodzinowy Tort Lili fot. Ciocia Karolina


PRZEPIS NA EKSPRESTORT  
Ten tort nie ma nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem.
Za to jest pyszny, szybki i nie da się go sp…ć ! :)
Potrzebujesz:
  1. Spody do tortu
  2. Słoik Nutelli średni – trzymany poza lodówką
  3. Wiadro serka waniliowego na sernik - kupuje w biedronce 
  4. Gorzka czekolada, migdały – garść     
  5. Pół filiżanki wody z sokiem z cytrusa dowolnego z odrobiną cukru- do nasączenia biszkopta

Przygotowanie

1.      Zblendować migdały i czekoladę – można zetrzeć, albo wziąć pokruszone płatki migdałów, a czekoladę pokruszyć czymś ciężkim:)
2.    Otworzyć biszkopt.
3.    Pierwszy spód nasączyć i posmarować nutellą. Smarujemy grubą warstwę gorącą łyżką. Tak jak kanapkę. Trochę się kruszy , warto pomóc sobie drugą łyżką i posypać migdałami z czekoladą.
4.    Przełożyć kolejnym biszkoptem. Nasączyć. Przełożyć serkiem jak  masą. Ilość dowolna. Serek jest o konsystencji danio, ja nic do niego nie dodaje, bo zwyczajnie szkoda mi na to życia, ale pewnie można dać jakiś zwieracz typu "agar, agar" czy coś :) W lodowce on tężeje. Nie jak galaretka - troszkę mniej:) 
5.     Ostatnią część i boki smarować serkiem .
6.    Ozdobić wg uznania. Resztą czekolady i migdałów np.
7.   Wstawić do lodówki . Minimum godzina! 
Smacznego!
Zrobiliśmy go dwa razy i za każdym razem był tak samo pyszny J


środa, 11 marca 2015

Gadżety Mamy Marty. Opryszczko Wy...!

Gadżety Mamy Marty. Opryszczko Wy...!
Opryszczka, zimno- utrapienie.
Kto kiedykolwiek miał te wątpliwą przyjemność, mieć ją, choć raz wie, jakie to okropne. Ja mam to szczęście od najmłodszych lat. Wywołuje ją wirus Herpes simplex typ 1-HSV1 Więcej o opryszczce np. TU  Jest przenoszony drogą kropelkową, a więc wystarczy niedomyta szklanka, całus na powitanie by najbliższe dni stały się utrapieniem. Swędzi i boli powodując obniżenie samopoczucia, jedzenie i picie nie sprawia przyjemności, a jest bolesne.  Wystarczy osłabienie organizmu, stres, przeziębienie i opryszczka tylko czeka by niewinnie pojawić się  i namieszać w naszym życiu.  Nie jest to niewinny wirus, może zrobić sporo zamieszania, szczególnie, gdy przeniesiemy go np. do oka. Dlatego opryszczka musi być leczona. Jest niebezpieczna dla kobiet w ciąży. Ja w obu ciążach miałam z tym problem.  W pierwszej dostałam tabletki i nawroty  ustąpiły. 
Warto wiedzieć, że przy opryszczce w ciąży dziecku trzeba powtórzyć dwukrotnie badanie słuchu. Więc przy przesiewowym badaniu słuchu noworodków trzeba pamiętać by o tym powiedzieć w wywiadzie. Jednak czasem to bagatelizują i wklejają do książeczki niebieski certyfikat., który oznacza, że wszystko jest dobrze. Wtedy nie dajcie się i idźcie po skierowanie do pediatry. Badanie jest bezbolesne, jedyny dyskomfort to chwilowe unieruchomienie przy zakładaniu aparatu do badania. Przy Toli nam powiedzieli, że opryszczka to żadne wskazanie. My wiedzieliśmy, że to zdanie tylko tej pani . Nie wiadomo na kogo traficie, więc warto wiedzieć, że opryszczka wargowa w ciąży może uszkodzić narząd słuchu dziecka i trzeba to wykluczyć.
 MÓJ PRZEPIS NA OPRYSZCZKĘ
Najważniejsze to zadbać o siebie, prawidłową dietę i ruch. I nie doprowadzać do osłabienia organizmu i zachować profilaktykę. Najlepiej unikać picia ze szklanek w miejscach publicznych – korzystać ze słomek. Gdy pojawiamy się wśród osób z tym samym problemem, u mnie np. mama wyparzać naczynia. Myć ręce często i dokładnie.
A jak się już pojawi…Wszystkie poradniki piszą, że jak tylko poczujesz, że coś zaczyna się dziać to…tylko, ja jakoś nigdy nie czuję…wstaję rano i tadam JEST! Warga dwa razy większa. I śmieje się do ciebie: „Cześć to ja opryszczka, posiedzę z tydzień, a potem albo się przeniosę i zostanę , jeszcze chwile, albo sobie pójdę, jeszcze nie wiem sa sa sa!”
A Ty masz ochotę powiedzieć jej jedno: WYP…..AJ!
Nie macie pojęcia ile stresu mnie kosztowało to, czy na nasz ślub się nie wybiera…na szczęście nie przyszła. Nadrobiła później.

      Na przestrzeni lat spróbowałam różnych specjałów na opryszczkę. Każda pojawiająca się nowość jest nadzieją, że może tym razem to będzie najlepsze.
Najskuteczniejsze niewątpliwie są tabletki. Wydawane z przepisu lekarza. Przenikają jednak do mleka matki, więc nie wskazane dla karmiących. Ja dostałam je w ciąży, choć też nie są rekomendowane, jednak przy 4 razie w ciągu 2 miesięcy , lekarz zdecydował, że tak będzie lepiej. Więc tabletki dla mnie, mamy karmiącej odpadają. Nie będę Wam pisać tutaj o maściach, które znacie. Typu. Zoviraks, Hascovir, Sonol itp. Wszystko opiera się na jednej substancji czynnej.
W przypadku karmienia musiałam znaleźć naturalne metody.  Poza całym stadem domowych sposobów, które możemy zastosować. Do nich należą m.in.  okłady z herbaty, lodu, polopiryny, nakładanie pasty do zębów, maści cynkowej. Coś tam działa, ale nie powala.
Zupełnie przypadkiem trafiłam na fajną rzecz ( To nie jest post sponsorowany)
Naturalną więc bezpieczną dla karmiącej. Są to patyczki OsmozaCare.  Jest to mieszanka  naturalnych olejków, które DZIAŁAJĄ! Serio, już pierwszego dnia pomagają, po pierwsze, mam wrażenie ze znieczulają, są paskudne w smaku, więc nie oblizujesz tego, nawet niechcący :) Sposób aplikacji za pomocą patyczka, takiego jak do uszu. Mocno do mnie przemawia, gdyż nie dotykam palcem tego paskudztwa, więc zmniejsza się ryzyko, że przeniesiemy opryszczkę. Do tego, można ich użyć wszędzie, na spacerze czy w podróży. Są w wygodnym opakowaniu, zajmują mało miejsca.  O APLIKATORACH
Już kolejny raz ich używam i jestem zadowolona. Stosuje je  już od jakiegoś czasu i czas pomiędzy opryszczkami znacznie się wydłużył. Do tego już od pierwszego dnia biorę suplement OPRIN, który zawiera wyciągi z roślin i witaminy bezpieczne dla karmiącej. Mimo, że w ulotce nie ma informacji, że przeznaczone dla karmiących , zdecydowałam się na nie, po rekomendacji od naszego lekarza rodzinnego.   Do tego w domu mam plasterki, których już nie używam  z taka namiętnością, od kiedy odkryłam aplikatory.  Plastry są niby fajne, ale strasznie mnie drażni to, że się odklejają . Do tego ciekawią dziewczyny, które chcą go zerwać...
Uzupełnieniem mojej terapii pt.: „OPRYSZCZKO WY…AJ!” są żele antybakteryjne, octanisept , mydło antybakteryjne.  Ważna jest wtedy higiena dłoni. 
         Zmobilizowałam się do napisania posta, bo mam opryszczkę i kończą mi się  apliaktory. A z nimi mam  jak z papierem toaletowym , jeśli ilość spada poniżej trzech - czuję niepokój :) Znalazłam je w super cenie, więc bierzcie póki są:)

PROMOCJA
Zestaw dwóch paczek aplikatorów ( 12 sztuk) za 20,99 plus przesyłka!
 To bardzo dobra cena, w aptece paczka kosztuje 19,99 !
Z Osmoza Care używamy też aplikatorów na ząbkowanie, które też polecamy. Jest też zestaw antybakteryjny do rąk za 19,99 zł. Tylko trzeba się spieszyć, bo promocja trwa do 16.03.2015!  
          
  PAMIĘTAJ!
WSZYSTKO MOŻE BYĆ LEKARSTWEM I TRUCIZNĄ!
PRZED ZASTOSOWANIEM SKONSULTUJ SIĘ Z LEKARZEM LUB FARMACEUTĄ! 




czwartek, 5 marca 2015

GADŻETY MM PODSUMOWANIE

 GADŻETY MM PODSUMOWANIE
JaMama!

Już od jakiegoś czasu pojawiają się posty pt. GADŻETY MAMY MARTY. Po dłuższym czasie użytkowania wracam do Was z krótkim podsumowanie tego co polecałam.  

Odzież do karmienia firmy MARGO TU 
Okazuje się, że atrakcyjną mają głównie cenę. Mam dwie bluzy , właściwie obie do wyrzucenia. Tunika nie sprawdziła się- tkanina z domieszką poliestru , jest ciężka i mało przyjemna. Piżamy – poza tym, że wykończenie ma kiepskie, fason jest świetny. Mam dwie, nadal używam . Chusta – komin – zupełnie nie potrzebny, użyłam może raz. Produkty w jakości adekwatnej do ceny. Czyli nie ma, co się spodziewać cudów. Ale jak planujecie karmić to te zamki są super. Dyskretne, praktyczne. Jakość średnia – ale domówiłam tunikę :)

Deska sedesowa Famili  TU
Czad! Nie zamieniam na inna, po drodze nie znalazłam nic fajniejszego

Wózek BRITAX B-Dual TU
 KOCHAM! Bez niego nie wyobrażam sobie naszego życiaJ Odkryłam jeszcze, jak go składać nie odpinając dodatkowego siedziskaJ  Szkoda, że spacerówka jest troszkę za duża jeszcze na Tole. A i nie da się wpiąć spacerówki przodem na dodatkowych adapterach , to wpisuje do minusów.

Tron Zapa- NOCNIK JEDNORAZOWY! TU
KOCHAM JESZCZE MOCNIEJ!  W sumie nic nie dodam. Polecam całą sobą :)

Szumiś TU
 Mimo niezbyt dobrego pierwszego wrażenia, używamy. I już go nawet lubię :) A reszta jak w poście. 

Naklejki Babylep TU
Super są :) Chociaż zapomniałam o zdjęciu w 8 miesiącu...

Sesje zdjęciowe Karolina Anglart - polecam szczególnie !  I  polecać zawsze będę, sami widzieliście dlaczego :) TU i TU


A Wy co macie z naszych polecanych produktów? Namówiłam Was na coś? Przyznajcie się :)
Może chcecie poznać naszą opinie o czymś szczególnym ? To dajcie znać.
Pozdrawiamy! 
                                                            

Copyright © 2016 kotmania.pl , Blogger